środa, 30 lipca 2014

Wingardium Leviosa

Miniaturka Hinny (Ginny+Harry)

Po wojnie sporo się działo. Hogwart poniósł poważne straty materialne. Żeby doprowadzić szkołę do porządku potrzeba było wiele czasu, którego nowa dyrektorka, Profesor McGonagall nie miała. Był sierpień, a już we wrześniu uczniowie mieli zgromadzić się na kolejny rok szkolny.

Do pomocy przybyli jej ulubieni uczniowie - Hermiona Granger, Ron Weasley, Neville Longbotom, Luna Lovegood, Ginny Weasley i oczywiście wybraniec, szlachetny Harry Potter mimo trudu, który go kosztował przy zabiciu Lorda Voldemorta był pierwszy, który zaproponował swoją pomoc. Nie przejmował się reporterami z gazet, którzy wręcz domagali się wywiadów z nim. Najbardziej sprawiało mu uciechę ignorowanie Rity Skeeter, która we wcześniejszych latach nieźle dała mu w kość.

Tak więc grupa przyjaciół, którą potocznie nazywano Gwardią Dumbeldore'a wzięła się ostro do roboty, żeby pzygotować Hogwart dla młodszych pokoleń.

_____________________________

- Wingardium Leviosa - Harry'emu wydawało się, że wymawia te zaklęcie dzisiaj poraz tysięczny. Cały dzień spędził na sprzątaniu Hogwartu.
Kupa gruzu, która jeszcze przed chwilą wisiała w powietrzu przeleciała na jeden wielki stos.
Mimowolnie zaczął się zastanawiać, gdzie jest Ginny. Czy tęskni za nim, tak jak on za nią? Najgorsze w Bitwie o Hogwart było to, że nie wiedział co się dzieje z nią. Nie mógł znieść niewiedzy, obawiał się, że ujrzy ją leżącą na ziemi z otwartymi oczami, nieżywą. Na myśl o tym czuł ukłucie w brzuchu.
Nie, ona żyje, ja żyję, Voldemorta już nie ma. Ona jest bezpieczna.
Powtarzał to sobie, przerzucając kolejny stos odłamków kamieni.
I kolejny raz. I następny.
Usłyszał kroki za sobą.
Obrócił się i uśmiechnął szeroko widząc rudowłosą.
- Cześć - mówiła, jakby nie wiedziała, czego się spodziewać. Zerwali, gdy Harry odszedł szukać horkruksów i nie rozmawiali o swoim związku od tamtego czasu.
- Ginny - wymówił jej imię, jakby była ona najświętszą modlitwą, a on gorliwym wiernym - na Merlina, jak ja Cię kocham, wiesz o tym, prawda?
Nagle zrozumiał to, co właśnie zrobił. Wyznał jej miłość, tak po prostu, na środku wielkiej katastrofy, bez patrzenia w oczy, żadnego romantyzmu, nie tak, jak zamierzał. Chciał się z nią spotkać w spokojnym miejscu i uroczyście to wyznać. Ona pewnie myślała, że gada od rzeczy.

Lecz nie mógł wiedzieć co się dzieje w głowie Ginny. Gdyby jemu tyle myśli, wspomnień przelatywało w jednej chwili przez głowę, to pewnie by zemdlał. Lub głowa by mu wybuchła. Lub to i to.
Po twarzy Ginny spłynęła jedna mała łza.
A później rzuciła się w ramiona Harry'ego. Przytuliła się do niego i nawet zgraja olbrzymów nie oderwałaby jej od niego.
Później popatrzyła mu w oczy.
- Kocham Cię bardzo, bardzo, bardzo.
Uśmiechnęli się do siebie szeroko i połączyli twarze w czułym, delikatnym pocałunku.
Po paru minutach, godzinach lub dniach oderwali się od siebie i trzymając się za ręce razem po cichu mówili "Wingardium Leviosa"
pozwalając, by góra gruzu rosła, a ich serca były coraz lżejsze.



KONIEC

________________________

Ten rozdział jest jeszcze któtszy, niż poprzedni, lecz dodany szybciej - w każdym razie przepraszam! Trzymam się nadzieji, że fanom Hinny się podobało. Zdaję sobie sprawę, że czytelników jest bardzo mało - jeśli ktoś w ogóle jest, więc muszę zająć się promowaniem bloga. Nowa miniatórka wkrótce!


wtorek, 29 lipca 2014

Ciche schadzki

Cały Hogwart plotkował o nowym ( i w zasadzie pierwszym) chłopaku panny Granger.
Nikt nie wiedział kim on jest, nawet jej przyjaciele Harry i Ron. A skąd wiedzieli, że on istnieje? 
Otóż widziano ich razem przy lochach, ukrytych w kącie. Nie widziano jednak twarzy owego kochanka, gdyż uciekł, zakrywając się peleryną niewidką, która została pożyczona od Harrego przez Hermionę, tego samego dnia. Są jednak plotki, że chłopak miał blond włosy. Czy są prawdziwe? Tego nikt nie wie.

Może poza samą Hermioną Granger.

__________________________________

Gryffindor, pokój wspólny


Hermiona siedziała na kanapie przy kominku w wieży wspólnej Gryffindoru. Uczyła się Historii Magii, na którą musiała napisać wypracowanie, aż na trzy rolki pergaminu! Od czasu, gdy zaczęła chodzić z Draconem Malfoyem opuściła się w nauce. W końcu miała lepsze zajęcia, niż uczenie się, gdy myśli zaprzątał Ci przystojny blondyn ze Slytherinu.
Nie bała się, że Ron i Harry się dowiedzą o nich. Chciała im to powiedzieć w najbliższym czasie, na spokojnie. Na razie niech główkują, kto jest jej wybrankiem.
Nagle usłyszała, jak do okna naprzeciw niej dobija się mała, czarna sówka. Hermiona dobrze wiedziała do kogo należy.
Odebrała małą karteczkę, przywiązaną do nóżki sówki i przeczytała krótką wiadomość.

                                         Po śniadaniu w Wielkiej Sali, w klasie transmutacji.

                                                                                                             D.M.

Dziewczyna uśmiechnęła się do siebie i napisała odpowiedź. Kawałek pergaminu przyczepiła do czarnej sówki, która od razu wyleciała kierując się na błonia, gdzie dostrzegła swego pana.

____________________________________

Wielka Sala, śniadanie


Gdy tylko usiadł na swoim miejscu rozejrzał się, szukając brązowowłosej dziewczyny. 
Jak zwykle szła z wieprzlejem i bliznowatym, na których Draco miał alergię. Mimo to zazdrościł im, że oni mogą tak po prostu pokazywać się w towarzystwie Granger, a on nie. Ona coś im szeptała do ucha, a oni śmiali się. Zachowywali się jak rodzeństwo. Gorzej, jak trojaczki. 
Chwilę później Hermiona ukradkiem popatrzyła się na stół ślizgonów szukając wzrokiem Dracona. Siedział przy Blaisie Zabinim i Pansy Parkinson, która wyglądała, jakby zaraz miała skoczyć Malfoyowi na kolana. Tego Hermiona znieść nie mogła. Wstała i skierowała się w stronę wyjścia, wiedząc, że za chwilę to samo zrobi ślizgoński blondyn.
Wyszła na korytarz i weszła do pustej klasy.
Draco Malfoy wparował do klasy minutę później.
-Tęskniłeś? - Hermiona wolnym krokiem podchodziła do niego coraz bliżej 
- Nawet nie wiesz jak bardzo.
Draco przybliżył swoją twarz, do twarzy Hermiony, łącząc ich w namiętnym pocałunku. 
Jego ręce powędrowały na jej plecy, a po chwili zjeżdżały coraz niżej i niżej.
Na chwilę oderwał się, żeby popatrzeć w jej cudowną twarz. Nawet nie zdawała sobie sprawy jaka jest piękna. Jej włosy były miękkie, rozrzucone, parę kosmyków opadało jej na oko. Draco podniósł rękę i odgarnął niesforne włosy i przystawił czoło do jej czoła. 
-Chciałbym, żebyśmy nie musieli się ukrywać. Niech wiedzą, że jesteś moja. 
-Za niedługo się dowiedzą.
Uśmiechnęli się i z powrotem powrócili do swoich pieszczot.

______________________________________

Opieka nad magicznymi stworzeniami, lekcja ślizgonów z gryfonami

-No więc tak, niech Hermiona razem z Harrym i Malfoyem pójdą razem szukać sklątek tylnowybuchowych. Cholibka, cztery gdzieś pouciekały przed chwilą, nie mogę ich dogonić. Jeszcze się zgubią biedaki i coś je pozjada. No, ruchy, ruchy.

Szczerze mówiąc, trójka czarodziejów miała nadzieję, że przed ich znalezieniem coś je pozjada.
Nie było rady, trzeba było ruszać. Nie obyło się jednak bez wyzwisk Malfoya w stronę wybrańca. Co dziwne, jak zauważył Harry, na Hermionę nie powiedział złego słowa. Ona nawet też nie brała się, by bronić swego przyjaciela. 
-Nie bój się, Potter, nawet jeśli sklątka cię użądli, to nie będzie widać żadnej zmiany, i tak jesteś cały napuchnięty.
-Odwal się, Malfoy.
Wybraniec robił się czerwony na twarzy.
Draco ukradkiem uśmiechnął się do Hermiony.
Oboje mieli niezłą frajdę z poszukiwań, choć Hermiona miała wyrzuty sumienia, że tak się śmieją z jej przyjaciela. 
-On nie jest pulchny, Malfoy. Nie to, co twoi goryle Crabble i Goyle.
-Lepiej nie mów, Granger, bo policzymy się z tobą. 
Przy takich przepychankach słownych, Draco i Hermiona spędzili świetną lekcję. 
Jedynie Harry był poszkodowany, bo przy łapaniu sklątek tylnowybuchowych, użądliły go dwa razy, w nogę i w twarz. Dwa tygodnie spędził w skrzydle szpitalnym.

__________________________________________

Korytarz, przerwa między lekcjami


Hermiona siedziała z Ronem na korytarzu i rozmawiali o Snapie. 
Ron narzekał, że zadał im tyle zadań, które mieli odrobić w ciągi czterech dni.
Hermiona nie skupiała się na tym, co jej przyjaciel mówi, tylko patrzyła zazdrośnie, jak trzy ławki dalej Pansy przykleja się do Malfoya. Do jej Malfoya!
Trzymała go za ramię i próbowała zwrócić na siebie jego uwagę.
Malfoy próbował wyszarpnąć rękę i ją ignorować, ale ona się nie dawała. 
To, co teraz zrobiła, przyprawiło Hermionę o wściekłość.
Pocałowała go. W usta. Przy wszystkich. 
Draco od razu się wyrwał i wstał chcąc odejść i wtedy zobaczył Hermionę idącą w jego kierunku. W połowie drogi rozmyśliła się i zamiast do Malfoya podeszła do Pansy. 
Pansy zdziwiona i speszona pocałunkiem, warknęła tylko
-Czego chcesz, szlamo?
Panna Granger, wzorowa uczennica, wymazała z głowy wszystkie zaklęcia, które mogłaby użyć przeciwko niej i skorzystała z dobrego, mugolskiego sposobu.
Walnęła pięścią prosto w jej nos.
Wszyscy na korytarzu zwrócili uwagę na tą scenę. Ron już szedł, odciągnąć ją.
-Odwal się od mojego chłopaka, suko - krzyknęła i po prostu podeszła do Dracona i pocałowała go delikatnie.
-Teraz wiedzą, że jesteś mój.
Malfoy, uśmiechnął się do niej, zdziwiony jej agresywnością.
-Cudowne uderzenie.
Chwycili się za rękę i odeszli.

A uczniowie Hogwartu zdziwieni, mieli o czym plotkować przez następne parę tygodni. Jedynie Ron i Harry próbowali jej wybić z głowy te nieprawdopodobne zauroczenie, lecz polegli, gdyż Hermiona nie miała zamiaru zmienić swojego zdania.

KONIEC



__________________
A więc pierwsze opowiadanie mam za sobą. Mam nadzieję, że choć trochę wam się spodobało. Mimo, że nie jest tak długie, jak bym chciała, wyszło nawet ok. Muszę przyznać, że to było moje pierwsze opowiadanie fanfiction o HP, a będzie ich więcej.
Pod tym postem można zgłaszać swoje zamówienia na opowiadania, musicie napisać o kim ( może być para, lub osoba ) Warunek przyjęcia zgłoszenia jest taki, że musicie obserwować ten blog :)
Bardzo proszę o komentowanie, chętnie dowiem się co mam źle, przyjmę porady i wasze opinie. To by mnie bardzo zmotywowało do dalszego pisania!


Witam!

Mam na imię Ania. Na bloggerze nie było mnie ponad rok, ostatnio sobie o nim przypomniałam i oto tu jestem. :) Blog, jak sama nazwa mówi będzie poświęcony mini fanfickami postaci z Harry'ego Pottera. 
Jestem wielką fanką Dramione, więc spodziewajcie się najczęściej opowiadań na ich temat. Oprócz nich oczywiście wszystkie inne. Po jakimś czasie, jeśli przybędzie mi paru obserwatorów (czego gorąco pragnę) fanficki będą publikowane mniej więcej co tydzień. 
Jeżeli już tu zajrzałaś/eś, proszę o obserwowanie, gdyż niedługo pojawi się pierwsze opowiadanie!

Miłego dnia! :)