Miniaturka Hinny (Ginny+Harry)
Po wojnie sporo się działo. Hogwart poniósł poważne straty materialne. Żeby doprowadzić szkołę do porządku potrzeba było wiele czasu, którego nowa dyrektorka, Profesor McGonagall nie miała. Był sierpień, a już we wrześniu uczniowie mieli zgromadzić się na kolejny rok szkolny.
Do pomocy przybyli jej ulubieni uczniowie - Hermiona Granger, Ron Weasley, Neville Longbotom, Luna Lovegood, Ginny Weasley i oczywiście wybraniec, szlachetny Harry Potter mimo trudu, który go kosztował przy zabiciu Lorda Voldemorta był pierwszy, który zaproponował swoją pomoc. Nie przejmował się reporterami z gazet, którzy wręcz domagali się wywiadów z nim. Najbardziej sprawiało mu uciechę ignorowanie Rity Skeeter, która we wcześniejszych latach nieźle dała mu w kość.
Tak więc grupa przyjaciół, którą potocznie nazywano Gwardią Dumbeldore'a wzięła się ostro do roboty, żeby pzygotować Hogwart dla młodszych pokoleń.
_____________________________
- Wingardium Leviosa - Harry'emu wydawało się, że wymawia te zaklęcie dzisiaj poraz tysięczny. Cały dzień spędził na sprzątaniu Hogwartu.
Kupa gruzu, która jeszcze przed chwilą wisiała w powietrzu przeleciała na jeden wielki stos.
Mimowolnie zaczął się zastanawiać, gdzie jest Ginny. Czy tęskni za nim, tak jak on za nią? Najgorsze w Bitwie o Hogwart było to, że nie wiedział co się dzieje z nią. Nie mógł znieść niewiedzy, obawiał się, że ujrzy ją leżącą na ziemi z otwartymi oczami, nieżywą. Na myśl o tym czuł ukłucie w brzuchu.
Nie, ona żyje, ja żyję, Voldemorta już nie ma. Ona jest bezpieczna.
Powtarzał to sobie, przerzucając kolejny stos odłamków kamieni.
I kolejny raz. I następny.
Usłyszał kroki za sobą.
Obrócił się i uśmiechnął szeroko widząc rudowłosą.
- Cześć - mówiła, jakby nie wiedziała, czego się spodziewać. Zerwali, gdy Harry odszedł szukać horkruksów i nie rozmawiali o swoim związku od tamtego czasu.
- Ginny - wymówił jej imię, jakby była ona najświętszą modlitwą, a on gorliwym wiernym - na Merlina, jak ja Cię kocham, wiesz o tym, prawda?
Nagle zrozumiał to, co właśnie zrobił. Wyznał jej miłość, tak po prostu, na środku wielkiej katastrofy, bez patrzenia w oczy, żadnego romantyzmu, nie tak, jak zamierzał. Chciał się z nią spotkać w spokojnym miejscu i uroczyście to wyznać. Ona pewnie myślała, że gada od rzeczy.
Lecz nie mógł wiedzieć co się dzieje w głowie Ginny. Gdyby jemu tyle myśli, wspomnień przelatywało w jednej chwili przez głowę, to pewnie by zemdlał. Lub głowa by mu wybuchła. Lub to i to.
Po twarzy Ginny spłynęła jedna mała łza.
A później rzuciła się w ramiona Harry'ego. Przytuliła się do niego i nawet zgraja olbrzymów nie oderwałaby jej od niego.
Później popatrzyła mu w oczy.
- Kocham Cię bardzo, bardzo, bardzo.
Uśmiechnęli się do siebie szeroko i połączyli twarze w czułym, delikatnym pocałunku.
Po paru minutach, godzinach lub dniach oderwali się od siebie i trzymając się za ręce razem po cichu mówili "Wingardium Leviosa"
pozwalając, by góra gruzu rosła, a ich serca były coraz lżejsze.
KONIEC
________________________
Ten rozdział jest jeszcze któtszy, niż poprzedni, lecz dodany szybciej - w każdym razie przepraszam! Trzymam się nadzieji, że fanom Hinny się podobało. Zdaję sobie sprawę, że czytelników jest bardzo mało - jeśli ktoś w ogóle jest, więc muszę zająć się promowaniem bloga. Nowa miniatórka wkrótce!
Bardzo króciutka ta miniaturka. Osobiście wolę czytać dramione, bo bardziej to rozumiem, łatwiej postawić się w sytuacji Miony i Draco. Harry i Gin, to kanoniczna para, więc niewiele mogę tu napisać. Szkoda, że jest taka króciutka. Nie wyczułam tutaj zbyt wielkich uczuć, to było takie płytkie. Za to bardzo spodobało mi się jak opisałaś obawy Pottera - to akurat jest świetny pomysł i aż mi głupio, że na to nie wpadłam ;) Idę szukać innych Twoich miniaturek!~
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło,
http://precious-fondness.blogspot.com/
Dziękuję za opinię. Może rzeczywiście wyszło troszkę płytko, postaram się uniknąć tego w moich następnych pracach. ;)
OdpowiedzUsuńRównież pozdrawiam i życzę miłego dnia!